http://l24.lt/pl/opinie-i-komentarze/item/9247-represje-na-litwie-oburzyly-bruksele

Represje na Litwie oburzyły Brukselę

dr Bogusław Rogalski dr Bogusław Rogalski

Do Brukseli dochodzą coraz bardziej niepokojące informacje dotyczące złego traktowania polskiej mniejszości na Litwie. Traktowania niezgodnego z europejskimi standardami, wszak dewizą Unii Europejskiej jest hasło "Zjednoczona w różnorodności".

Litewskie podejście do wieloetniczności jest tak bardzo anachroniczne, tak pełne uprzedzeń i kompleksów oraz trącące szowinizmem, że część europarlamentarzystów zamierza podjąć oficjalne kroki w tej sprawie. Sytuacja na Litwie jest o tyle niepokojąca, że Litwa od 1 lipca tego roku przejmie przewodnictwo i ster Unii na sześć miesięcy.

Na Litwie wciąż trwa rażące naruszanie praw polskiej mniejszości narodowej. Oprócz zamachu na polską oświatę na Wileńszczyźnie, zakazu pisowni nazwisk w formie oryginalnej, doszło do zaostrzenia działań przeciwko społeczności polskiej wymierzonych w używanie dwujęzycznych tablic informacyjnych nawet w tych gminach, gdzie mniejszość polska stanowi 90 % ogólnej liczby mieszkańców. Wspomnę tylko, że w rejonie solecznickim Polacy to 80 % mieszkańców a w rejonie wileńskim 60 % mieszkańców. Oba samorządy lokalne zarządzane są przez samorządowców należących do polskiej mniejszości na Litwie.

W ostatnim czasie doszło do niezgodnych ze standardami europejskimi działań administracyjno - egzekucyjnych wszczętych wobec dyrektorów obydwu rejonów. Nałożono na nich wysokie grzywny za nie usuwanie dwujęzycznych tablic z nazwami ulic wiszących na prywatnych domach mieszkańców (sic!). Na panią Lucynę Kotłowską, dyrektor rejonu wileńskiego, sąd administracyjny wielokrotnie nakładał grzywnę w wysokości do tysiąca litów. Wszystko to na wniosek przedstawiciela rządu litewskiego. Obecnie, w wyniku działań pełnomocnika rządu RL oraz komornika, sąd administracyjny zażądał od pani dyrektor informacji o jej sytuacji finansowej i majątkowej po to, aby nałożyć karę 1000 litów za każdy dzień (!) zwłoki w wykonywaniu nakazu usuwania dwujęzycznych nazw ulic z domów mieszkańców rejonu. Kara ma być wyegzekwowana z majątku osobistego dyrektor rejonu wileńskiego. Sytuacja przybiera dramatyczny obrót, gdyż jest to rodzaj represji i zastraszania polskiej społeczności, jest to także próba finansowego niszczenia osób pełniących funkcje samorządowe. Podobne kroki administracyjne wszczęto wobec pana Bolesława Daszkiewicza, dyrektora rejonu solecznickiego.

Ta wyjątkowa jak na Unię Europejską sytuacja narusza standardy europejskie w dziedzinie ochrony praw mniejszości narodowych zawartych między innymi w Konwencji Ramowej RE o Ochronie Mniejszości Narodowych, Europejskiej Karcie Języków Regionalnych lub Mniejszościowych oraz w traktacie polsko - litewskim. Jest też jaskrawym przykładem dyskryminacji na tle narodowościowym. Przypomnę, że mniejszość litewska w Polsce cieszy się szerokimi przywilejami, z używaniem dwujęzycznych nazw miejscowości włącznie. Pokazuje to właściwe podejście Polski do spraw mniejszości narodowych. Po stronie litewskiej takiej wzajemności brakuje.

W kuluarach Parlamentu Europejskiego powszechną staje się opinia, że tę sprawę należy poruszyć podczas litewskiej prezydencji. Czy kraj łamiący prawa mniejszości narodowych i nieprzestrzegający standardów europejskich ma moralne prawo do sprawowania przewodnictwa w całej Unii? Jestem pewny, że ta sprawa stanie na forum Parlamentu. Jestem też przekonany, że krzywda wyrządzona polskim samorządowcom zjednoczy wokół nich ludzi dobrej woli, którzy wesprą ich duchowo i finansowo do czasu, gdy zakończy się dyskryminacja, a zawita normalność na Litwie.

Dr Bogusław Rogalski, politolog
Doradca EKR ds. międzynarodowych

----------------

http://l24.lt/pl/opinie-i-komentarze/item/9159-%E2%80%9Cprawo-dyszla%E2%80%9D

“Prawo dyszla”

Czesława Paczkowska  Czesława Paczkowska

“Wszyscy są obywatelami litewskimi, dlatego ulgi nie powinny być stosowane. Wszystkim obywatelom Litwy powinny być zapewnione jednakowe warunki uzyskania wykształcenia” – podpierając się zapisem w Konstytucji stwierdziła prezydent Dalia Grybauskaite w rozmowie z ministrem oświaty. Dotyczyło to, oczywiście, ulg egzaminacyjnych dla absolwentów szkół mniejszości narodowych.

 

Podziwiać można rozeznanie pani prezydent w kwestii jednakowości warunków nauczania: np. o mniejszej aż o 874 liczbie lekcji języka litewskiego dla uczniów nielitewskich szkół, nie wspominając o innych, nie mniej ważkich argumentach. Za nic ma się też ponad 62 tys. podpisów obywateli swego państwa, za nic – wnioski specjalistów: prof. dr hab. Gediminasa Merkysa i grupy autorów opracowania „Mokymosi prieinamumas Vilniaus rajono gyventojams”, K. 2006.

Tak się stało, że w tym samym czasie Sejm RL ma podjąć decyzję o referendum na temat zmiany zapisu w Konstytucji RL, dotyczącej wprowadzenia podwójnego obywatelstwa. Sprawa, wymagająca niezwłocznego rozstrzygnięcia: niemal  półmilionowa rzesza nowoemigrantów „za chlebem” może być dla Litwy-Macierzy stracona. Nie byłoby to dla państwa żadnym problemem, gdyby nie kolejna   przysłowiowa kłoda na drodze, znowuż w postaci mniejszości narodowych. Co, bowiem, począć z tą inną, niemal tej samej wielkości, grupą Polaków i Rosjan? Która, w mniemaniu nacpatriotów, natychmiast zostanie polskimi i rosyjskimi obywatelami. To już nie jakaś tam niewinna „Karta Polaka”, a zakamuflowana  zdrada państwa! Przywołując parlamentarzystów, a i cały naród do czujności przed grożącym niebezpieczeństwem, ten problem wziął w swoje ręce ekspremier i przewodniczący konserwatystów A.Kubilius.

Jak zatem dostosować do tego konstytucyjne prawo, jakoby równe dla wszystkich obywateli? Jak widać, istnienie na Litwie mniejszości narodowych staje się dla pewnej grupy polityków wręcz korzystne. Każde antyposunięcie przeciwko nim daje punkty w dalszej lub bliższej perspektywie: np. w zbliżających się wyborach na stanowisko przewodniczącego partii Konserwatystów i Chrześcijańskich Demokratów, bądź w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Wystarczy tylko w odpowiednim czasie przechwycić pałeczkę nagonki.

Co zaś do prawa konstytucyjnego, zależy tylko, na ile umiejętnie manipulując uda się go wykorzystać. Najlepiej wychodzi, jak widać, idąc w ślad za starym rosyjskim przysłowiem: „Stosować prawo dyszla, byle na nasze wyszło”.

Czesława Paczkowska

--------------------------

http://kurierwilenski.lt/2013/04/17/porzadkowanie-starego-polskiego-cmentarza-w-wedziagole/

Porządkowanie starego polskiego cmentarza w Wędziagole

Od wielu lat Polacy bez skutku ubiegali się u władz o uporządkowanie cmentarza     Fot. archiwum

Od wielu lat Polacy bez skutku ubiegali się u władz o uporządkowanie cmentarza Fot. archiwum

W tych dniach na starym polskim cmentarzu w Wędziagole (rejon kowieński) w obrębie terenu przykościelnego ścięto 27 starych drzew.

Od wielu lat mieszkańcy Wędziagoły, w większości Polacy, prosili kolejne władze, aby udzieliły pomocy w uporządkowaniu starych drzew na cmentarzu. Niestety, bez powodzenia. Nikt z przedstawicieli władz na ich prośby nie reagował, a samym mieszkańcom nie pozwalano tego robić. Drzewa, wywrócone po każdej mniejszej lub większej burzy, niszczyły zabytkowe pomniki, liczące po 100-150, a nawet więcej lat, rozbijając je.

Apelowano do świadomości chrześcijańskiej o zachowanie dziedzictwa i polskiej tradycji historycznej tej miejscowości — ale takie argumenty nie działały, wręcz odwrotnie… Napisy w języku polskim na pomnikach denerwowały miejscowe i rejonowe władze, dlatego nikt nie uznawał ich za wartościowe, no bo polskie… niech niszczeją.

Ubiegłej jesieni członkowie Wędziagolskiego Oddziału Związku Polaków na Litwie, wspólnie z proboszczem ks. Oskarasem Volskisem, który widząc tragiczną sytuację cmentarza, zgodził się pomóc, nagłośnili ten aktualny problem. Zorganizowano pikietę miejscowych mieszkańców, zaproszono telewizję, pisano artykuły do prasy i na portale internetowe, krytykowano miejscowe i rejonowe władze za brak gospodarności, obojętność, krótkowzroczność w stosunku do tych problemów.

Mamy już wynik, więc z ulgą możemy odetchnąć, że w przyszłości stary polski cmentarz w obrębie terenu kościelnego nie będzie niszczony. Również mamy i obietnicę od miejscowych władz: o ile to będzie możliwe, pomogą wyremontować rozbite pomniki (nagrobki).
A więc wydarzenia ubiegłej jesieni w Wędziagole dają dobre owoce, z których cieszymy się.

Ryszard Jankowski
prezes Wędziagolskiego Oddziału
Związku Polaków na Litwie


enfrdeitptrues

75. rocznica ludobójstwa

Reklama

 

Szukaj w serwisie

Statystyki

Odsłon artykułów:
2382692

Odwiedza nas 148 gości oraz 0 użytkowników.

cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online