Mauzoleum z sercem Piłsudskiego sprofanowane

Nieznani sprawcy przykryli w sobotę Mauzoleum Matki i Serca Syna z sercem marszałka Józefa Piłsudskiego na wileńskiej Rossie plakatem o antypolskiej treści.

 

http://www.kresy.pl/wydarzenia,polacy?zobacz/mauzoleum-z-sercem-pilsudskiego-sprofanowane

Obok mauzoleum postawiono tekturowe pudło z napisem: „Uwaga bomba”, „Polacy umrą”.

Zastępca komendanta policji okręgu wileńskiego Antoni Mikulski poinformował, że „w sprawie chuligańskiego czynu zostało wszczęto śledztwo”. 

To kolejny akt wandalizmu na płycie marszałka Piłsudskiego. W czerwcu płyta została pomazana farbą. Dotąd nie wykryto, kto to zrobił.

Zdaniem przewodniczącej Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą Alicji Klimaszewskiej „jedynym sposobem zapobieżenia podobnym czynom jest stały monitoring tego miejsca”.

„Zwracaliśmy się do władz miasta z prośbą o zamontowanie kamery, ale powiedziano nam, że nie na to pieniędzy” - mówiła radiu Kilmaszewska. Poinformowała, że ponownie wystąpi z taką prośbą.

Klimaszewska obawia się, że po wejściu Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (AWPL) do koalicji rządzącej, w kraju nasilą się antypolskie nastroje. Jej zdaniem więcej będzie też aktów wandalizmu na wojskowym cmentarzu na Rossie, który ostatnio został odnowiony.

W czasie prac renowacyjnych, które trwały od lipca na zlecenie Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, poszerzono alejkę, która prowadzi do grobu matki marszałka, uporządkowano alejki boczne, odrestaurowano mogiły polskich żołnierzy oraz wykonano konieczne prace budowlane, kamieniarskie, ziemne i elektryczne. 

Znadwilii.lt/Kresy.pl

---------------------------------------------------------------
http://kurierwilenski.lt/2012/11/24/atak-na-polskie-sanktuarium-na-rossie/#comment-155656

Atak na polskie sanktuarium na Rossie

Transparent, grożący europosłowi Waldemarowi Tomaszewskiemu, walczącemu o prawa polskiej mniejszości na Litwie

W sobotę ok. godziny 11.30 wileńska policja została poinformowana o ataku na Mauzoleum Matki i Serca Syna na Rossie. Na ścianie przy płycie, pod którą spoczywa Matka i Serce Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego, zawieszono transparent z napisem „W. Tomaszewski jeśli nie przestaniesz szkodzić Litwie, to twoje miejsce — tu” w języku litewskim, a obok umieszczono kartonowe pudło z napisami w języku litewskim „Uwaga, bomba” i „Polacy umrą”.

Jak poinformowała stołeczna policja, zostało wszczęte śledztwo w sprawie chuligańskiego wybryku.

Nie jest to pierwszy w tym roku atak na Mauzoleum. Poprzednio zostało wysmarowane farbą.

Cmentarz na Rossie, mimo bycia wpisanym na listę zabytków kultury, nie jest pilnowany przez stróża, nie jest także objęty monitoringiem.

[komentarze internautów:

1*
Rejtan, Listopad 24, 2012 at 22:01 -

Ten akt nienawiści i groźby karalne wobec Europosła Tomaszewskiego nie ujdą na sucho sprawcom. Czas aby faszyzującym szowinizmem na Litwie zajęły się organizacje międzynarodowe. Groźby wobec Europosła to groźby wobec Parlamentu Europejskiego.
2*
Kris, Listopad 25, 2012 at 01:58 -

To nie jest chuligański wybryk tylko akt terrorystyczny wymierzony w polskość i bezpośrednio w Tomaszewskiego, który powinien poprosić o ochronę przed ewentualnym atakiem na swoje życie czy zdrowie i odpowiednio nagłośnić sprawę w Europie. Takie antypolskie incydenty będą się niestety powtarzały a bronić się przed nimi można w jeden skuteczny sposób, poprzez możliwie szerokie nagłośnienie każdego z podobnych aktów barbarzyństwa co wymusi na wymiarze sprawiedliwości Lietuvy skuteczniejsze ściganie i karanie tych bandytów
3*

Wereszko, Listopad 25, 2012 at 14:13 -

Autorami akcji na Rossie mogły być:
1.nacjonaliści litevscy
2.służby specjalne litevskie
3.służby specjalne rosyjskie
4.inne służby np.Mossad
Wszyscy oni mieli interes żeby taką akcję przeprowadzić.Nie dowiemy się tego nigdy.

4*

Ignacy, Listopad 24, 2012 at 23:54 -

Od 12 lat spędzam co roku cały miesiąc w Wilnie i obserwuję stosunki polsko-litewskie. Na początku XXI wieku wyglądało na to, że będą się poprawiać. Jednak od wejścia Litwy do UE sytuacja stale się pogarsza. Wychowuje się młodzież w nienawiści do wszystkiego, co polskie. Skoro uczy się w szkole, że Polska okupowała Wilno i Wileńszczyznę, to niczemu się nie dziwcie. Będzie coraz gorzej. Coraz częściej będzie dochodzić do faszystowskich ekscesów (było już zrywanie polskich tablic na domach w Solecznikach, pobicie ucznia za to, że mówi po polsku, wypędzenie Polaków z kościoła, itd). To powrót do litewskiego faszyzmu z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Nacjonalizm to choroba, na którą nie ma lekarstwa.5*

5*

Bob, Listopad 24, 2012 at 22:06 -

Kiedy wreszcie polskie władze i MSZ zrobią porządek z antypolskimi zachowaniami na Litwie? To skandal co się dzieje

6*

Tadeusz, Listopad 24, 2012 at 20:42 -

Ciągłe lietuviskie podgrzewanie antypolskich nastrojów niekiedy przynosi takie oto żenujące rezultaty. Songaila, Garšva Landsbergis, Grybauskaitė, Kubilius i inni – wasze „dzieło”, wasza polityka, wasza mowa nienawiści wobec Polaków – przynoszą rezultaty.

7*

Jurgis, Listopad 25, 2012 at 06:52 -

Może wypadało by wrócić do wojskowej warty honorowej na Rossie przy Mauzoleum Matki i Serca Syna ?]


http://kresy24.pl/21042/polacy-zgina-tomaszewski-ty-tez/

_______

http://www.tygodnik.lt/201245/

„Lietpak” rozszerza włości w Ciechanowiszkach

Dar ustępującego rządu?

Ustępujący rząd Andriusa Kubiliusa zanim zamknie za sobą drzwi do gabinetów, zdążył jeszcze przysłużyć się prywatnej spółce, a mieszkańców wsi Cichanowiszki w rejonie wileńskim, oczekujących na zwrot zagrabionej ziemi, pozbawić resztek nadziei na odzyskanie przynajmniej części ojcowizny.

Przed tygodniem Rada Ministrów zatwierdziła przekazanie dwóch parceli o łącznej powierzchni 9,9631 ha, dotychczas należących do Kolegium Wileńskiego (byłej Szkoły Rolniczej w Bujwidziszkach) i rzekomo przed laty użytkowanych na cele szkoleniowe, w dzierżawę ZSA „Lietpak”. Spółka prywatna „Lietpak”, produkująca opakowania z folii polimerowej, która w podwileńskich Ciechanowiszkach zadomowiła się w 1991 roku, zdobyła przychylność rządu, ponieważ zadeklarowała, że w przyszłości zrealizuje kosztowny projekt inwestycyjny „Rozwój centrum produkcyjnego tworzyw plastikowych”, który już na starcie został okrzyknięty „projektem gospodarczym o znaczeniu państwowym”.

 

Projekt rozbudowy fabryki, produkującej nieekologiczne opakowania z plastiku, od dłuższego czasu wzbudza niezadowolenie wśród miejscowych mieszkańców, gdyż, jak twierdzą, może mieć negatywny wpływ na zdrowie i bezpieczeństwo środowiska. Oburzenie mieszkańców z powodu zamiarów rozszerzenia działalności spółki i zagospodarowania pod fabrykę coraz większych terenów, dodatkowo potęguje fakt, iż dotychczas tylko znikoma część spadkobierców, pretendujących do odzyskania ojcowizny w tych okolicach, należących do bujwidziskiej miejscowości kadastrowej, zdołała odzyskać należną ziemię.

Według sekretarza Rady samorządu rejonu wileńskiego Renaty Cytackiej, ogólna szacunkowa liczba mieszkańców, którym została zwrócona ziemia w bujwidziskiej miejscowości kadastrowej, przypuszczalnie sięga zaledwie 10 proc.

- Mieszkańcy Ciechanowiszek zwrócili się do nas ze zbiorową skargą z powodu licznych krzywd i naruszeń w procesie zwrotu ziemi. Bujwidziska miejscowość kadastralna w skali całego kraju została uznana za miejsce najbardziej newralgiczne i problematyczne, jeżeli chodzi o proces reprywatyzacji. Tutaj jest najwięcej naruszeń proceduralnych, a żaden z projektów regulacji rolnych, sporządzanych przez spółkę „Arlitanus” nie został zatwierdzony. Ziemi do zwrotu prawowitym właścicielom katastroficznie brakuje. Do samorządu rejonu wileńskiego docierają dokumenty podpisane przez Laimasa Dieninisa, kierownika wydziału regulacji rolnych rejonu wileńskiego Narodowej Służby Ziemskiej przy resorcie rolnictwa, z których wynika, iż na potrzeby spółki „Lietpak” w sierpniu na roczną dzierżawę, z możliwością prolongowania, przyznanych zostało 12, 48 ha ziemi. Dzisiaj się dowiadujemy, iż rząd dla prywatnej spółki wygospodarował prawie 10 ha. Te informacje wzbudzają sporo pytań – stwierdza Renata Cytacka.

Zdaniem Cytackiej, mieszkańcy Ciechanowiszek i okolic mają problemy z odzyskaniem ziemi w naturze, wiele konfliktów powstaje w kwestii przydzielania osobom tzw. gospodarstw osobistych (asmeninis ukis). Administracja samorządu rejonu wileńskiego od lat stara się o utworzenie w zabytkowym dworze w Mazuryszkach, sąsiadujących z Ciechanowiszkami, centrum rzemiosła i kultury etnicznej oraz dostosowania otaczającego go parku do celów społecznych. Część wiekowego parku już została zajęta przez spółkę „Lietpak”. Tymczasem sprawa przyznania samorządowi rejonu wileńskiego parceli na użytek społeczny w Mazuryszkach, mimo zapewnień o pomocy ze strony wysokich przedstawicieli Narodowej Służby Ziemskiej i uwzględnieniu interesu publicznego, tak i nie ruszyła z martwego punktu.

Irena Mikulewicz

Na zdjęciu: „Lietpak” z impetem rozwija się w kierunku parku dworskiego.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Co dla mnie znaczy data 28 października


Wczoraj minęła 73. rocznica zajęcia Wilna przez wojska Republiki litewskiej. W tym roku chyba bardziej niż zwykle zacząłem się zastanawiać, co to wydarzenie właściwie dla mnie znaczy, bo przecież jego skutki – w tym dla mnie osobiście – trudno przecenić.

Do dziś duch 28 października 1939 roku unosi się nad moim miastem i nie daje o sobie niestety zapomnieć. Niektórzy z nas już do niego przywykli, a niektórzy już nawet nie wyobrażają sobie innej rzeczywistości niż ta, którą zaprowadzono tego pamiętnego dla wielu jeszcze rodowitych mieszkańców Wilenszczyzny dnia. Ci pierwsi, urodzeni pod powiewającą na Górze Zamkowej trójkolorową flagą państwa, którego staliśmy się obywatelami, innej rzeczywistości nie znają. Nie pomylę się chyba, jeśli napiszę, że w Macierzy też nie jest to rocznica, której poświęca się wiele uwagi. Ale obym się w tym wypadku mylił, bo przecież Polska – nasza Macierz – w tym właśnie dniu została ograbiona z jednego ze swoich kulturowo-historycznych centrów. 
W szkolnych programach historii i w oficjalnej propagandzie państwa, w którym dziś żyjemy, dzień ten przedstawia się jako wyzwolenie, oswobodzenie „prastarej litewskiej stolicy” z rąk Polaków. Nic to, że w przypadku „wyzwolenia”, o którym lubią przedstawiciele przybyłej tu w 1939 narodowości mówić, musi zaistnieć podstawowy faktor, jakim jest z kolei wcześniejsze zniewolenie ludności. Popytajcie swoich dziadków, drogie Przyjaciółki i Przyjaciele, może oni pamiętają te czasy – czy czuli się tutaj „okupowani” przez Polskę i czy czekali przez dwudziestolecie międzywojenne na przybycie „wyzwolicieli” spod trójkolorowej flagi. Spytajcie, do jakiego kraju chcieli należeć Wasi przodkowie. Mi się zawsze wydawało, że wyzwolenie przyszło tutaj w 1920 roku, kiedy to synowie tej ziemi, nasi rodacy, wrócili tutaj do siebie. Jesteśmy u siebie – oni wzięli sobie to hasło do serca. Tak samo do serca wzięli sobie to hasło moi dziadkowie, którzy w 1944 walczyli o Wilno w polskich granicach i o przekreślenie rezultatów złowrogiego paktu Ribbentrop-Mołotow.
Nie udało się i po wojnie Wilno - wyrokiem wielkich mocarstw świata – tak jak stało się to w 1939 – ponownie znalazło się w granicach Litwy, tylko że już sowieckiej. Państwo, z którym chyba żaden mieszkaniec nie identyfikował się tutaj w 1939, pozostało tu również po przekreśleniu wyników paktu sowiecko-niemieckiego, który przewidywał Wilno dla litewskiej republiki. Po prawie 50 latach sowieckiego reżimu przestaliśmy mieć argumenty natury etnicznej, bo wszyscy kolejni okupanci – Sowieci, Litwini, znów Sowieci, Niemcy i ich kolaboranci litewscy i na koniec po raz trzeci Sowieci przetrzebili nas masowymi mordami, łapankami i wywózkami. Dla nich  wszystkich na swojej ojczystej ziemi byliśmy intruzami. 
Jako pierwsi zaczęliśmy przeszkadzać już samym swoim istnieniem okupantom litewskim, gdy na 8 miesięcy dostali Wilno od Sowietów. Miejscowy Uniwersytet został zamknięty, a profesorów uczelni wyrzucono z ich pracowniczych mieszkań w środku zimy, szkoły powszechne i urzędy miały się natychmiast przestawić na nieznany wtedy prawie nikomu język. Wszystkie nazwy ulic zostały zlituanizowane tak starannie, że żadna przedwojenna tabliczka z polską nazwą ulicy nie zachowała się w Wilnie. A to wszystko w ramach „wyzwalania”… 
Chciałoby się nie żyć przeszłością, a historią zajmować się tak, by nie wywoływała emocji. Tylko do dziś w dokumentach Republiki litewskiej nie można napisać swojego nazwiska po polsku w oryginale, nie wróciły do Wilna tabliczki z nazwami ulic w języku polskim, a przecież mimo wszystko zostało nas tu na tyle dużo, że się nam to po prostu należy i to nie tylko dlatego, że to zwyczajny europejski standard w państwach uznających się za cywilizowane.
W październiku 1939 okupacyjne władze nie dały miejscowej ludności zbyt wielu możliwości – albo można było pozostać lojalnym wobec swojego narodu, albo można było zostać zaakceptowanym przez Republikę litewską jako jej obywatel, gdy porzuciło się poczucie bycia Polakiem. Wiemy wszyscy, że w tym trudnym okresie Polacy zdali egzamin z przywiązania do swej tożsamości wzorowo. Dziś, gdy wiele rzeczy zostało tutaj tak jak je urządzono w październiku 1939, można się zastanawiać, czy znów nie stawia się przed nami tego samego wyboru. A Ty – jak wybierzesz? 


Marcin, Antokol Zespół Ochrony Praw Człowieka


enfrdeitptrues

75. rocznica ludobójstwa

Reklama

 

Szukaj w serwisie

Statystyki

Odsłon artykułów:
2501713

Odwiedza nas 100 gości oraz 0 użytkowników.

cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online