Pierwsze to nazwa obozu koncentracyjnego, który Niemcy założyli dla Polaków i przez długie miesiące byli oni jedynymi więźniami. Do czasu straszliwej tragedii shoah.

To drugie to numer dobrowolnego więźnia obozu koncentracyjnego, Rotmistrza Witolda Pileckiego, którego brytyjski historyk, prof.Michael Foot, w książce „Six Face sof Courage” zaliczył do sześciu najodważniejszych ludzi ruchu oporu podczas drugiej wojny światowej. Rotmistrz Witold Pilecki brał udział w kampanii wrześniowej a po kapitulacji dywizji nie zrezygnował z walki z okupantem niemieckim. Jako członek Tajnej Armii Polski za zgodą przełożonych postanowił dobrowolnie udać się do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu i tam zbudować silny ruch oporu wśród więźniów.Rotmistrz Pilecki spędził 947 dniw „kombinacie zgłady”, pierwszy raport o sytuacji w obozie przekazał już w październiku 1940 roku . Raport dostarczono do Londynu i jak pisze Tadeusz M.Płużański został przyjęty, jako „grubo przesadzony zarówno w Anglii jak i Ameryce” .

Po ucieczce z obozu koncentracyjnego walczył nadal z okupantem niemieckim, brał czynny udział w Powstaniu Warszawskim a po zakończeniu wojny wrócił z oflagu, aby nadal służyć Polsce. Służył krótko a to za sprawą UB, którego naczelnym zadaniem było eksterminować wybitnych Polaków, nawet tych, których Europa podziwiała. Po fałszywym oskarżeniu i śledztwie prowadzonym przez Różańskiego został skazany na utratę praw honorowych i obywatelskich na zawsze oraz konfiskatę całego mienia na rzecz Skarbu Państwa. Otrzymał karę śmierci. Został stracony 25 maja 1948 roku i do dzisiaj nie znamy miejsca pochówku Niezłomnego Rotmistrza Witolda Pileckiego.

Podczas uroczystości z okazji 60 rocznicy wyzwolenia Auschwitz Prezydent Aleksander Kwaśniewski zapomniał o bohaterskim więźniu, chociaż był to rok 2005, czas nie PRL?.

Ale nie zapomniał o nim Jan Paweł II, który w przesłaniu na 60 rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau napisał: „Mówiąc o ofiarach Oświęcimia, nie mogę nie przypomnieć, że pośród tego nieopisanego nagromadzenia zła objawiało się również heroiczne dobro. Z pewnością wielu było tych, którzy z wolnością ducha podejmowali przymus cierpienia, okazując miłość nie tylko współwięźniom, ale również oprawcom”.

O Rotmistrzu Witoldzie Pileckim nie zapomnieli młodzi ze Stowarzyszenia KoLiber. 13 maja 2012r, w 111 rocznicę urodzin Rotmistrza zorganizowali również w Warszawie Marsz Rotmistrza zakończony uroczystą Mszą Świętą w archikatedrze św. Jana. Mszę uświetniła swoją obecnością córka Rotmistrza Pileckiego, Zofia.

W czasie marszu organizatorzy czytali pięknie opracowane wspomnienia o Rotmistrzu, fragmenty jego dziennika prowadzonego w obozie i śpiewali pieśni żołnierskie. Z ich opowieści jak i z homilii wygłoszonej w czasie mszy wyłania się postać niezwykłego człowieka. Cechowały go poczucie honoru, godności osobistej, obowiązku względem ojczyzny, rodziny i drugiego człowieka. Był niezwykle uzdolniony i posiadał wspaniałe umiejętności organizacyjne, zakładał drużynę harcerską, kółka rolnicze, prowadził wzorowo gospodarstwo, które odziedziczył po rodzicach,malował obrazy, pisał wiersze. Opiekuńczy, nazywany przez najbliższych z żołnierskiego otoczenia „tatą”(Tadeusz M.Płużański), optymista, pełen wiary i nadziei powiedział żonie, iż Oświęcim to była pestka wobec oprawców i morderców, którzy zza biurka wydawali polecenia. Wdowa po  Rotmistrzu  przez całe lata swojego  długiego życia, tak jak jej mąż służyła bliźniemu wspierając potrzebujących na Pradze. Dlaczego odpowiedzialni za trwające od ponad pół wieku wykluczenie Rotmistrza, najodważniejszego żołnierza II wojny światowej jak i innych, tkwią wciąż w nienawiści ?. W przeciwieństwie do ofiar.
Bożena Ratter