/ Foto ze spotkanie RS PPK z prof. Władysławem Filarem

O ile możemy powiedzieć, że faszyzm został w jakiś sposób potępiony i żyje w cieniu, to dzisiaj wiemy, że  komunizm nie został zdekomunizowany, dobrze sobie radzi i jest bardzo modny. Lewica komunistyczna do dzisiejszego dnia ma znakomite warunki funkcjonowania w całej Europie, w krajach Ameryki Południowej i Północnej, środowiska to doskonale funkcjonują w literaturze, kulturze a te, obecnie nazywane neoliberale, nie są czymś nowym, to jest stary komunizm tylko przepoczwarzony” (Komunizm i postkomunizm po roku 1944 w Polsce, Leszek Żebrowski - historyk, red. Mateusz Wyrwich – politolog, dyskusja w Radio Maryja)

To właśnie w imię tego komunizmu i pod szyldem „sierpa i młota” komunistyczna banda Maoistów „Świetlisty Szlak”, zamordowała  w Peru franciszkanów, Michała Tomaszka i Zbigniewa Strzałkowskiego, beatyfikowanych przez papieża w ubiegłym miesiącu. Zachód nie doświadczył straszliwych zbrodni komunistycznych, stamtąd Stalin nie eksterminował milionów polskich obywateli poprzez strzał w tył głowy, wypędzenie bydlęcymi wagonami na śmierć, morderczą tułaczkę i morderczą pracę na „nieludzkiej ziemi”, nie ustanawiał u nich rządów NKWD, Smiersz , KGB, które nauczyły  „zaufanych tubylców” , w tym przyrodniego brata ojca imperium medialnego czy znanego filozofa Z.B. , jak dobić naród. Ale dlaczego  my Polacy, wciąż nie możemy się z tym uporać? Jak to się stało, że w tak okrutnie doświadczonym narodzie odbywa się rejestracja partii KPP, która chce odnowić  zbrodniczą ideologię?

Julian Haraschin to swoisty fenomen psychologiczny, stalinowski sędzia, producent fałszywych dyplomów na Wydziale Prawa UJ, wreszcie wieloletni tajny współpracownik SB. Ostatnie donosy składał na dwa tygodnie przed śmiercią w 1984 r. Podczas spotkania z cyklu Krakowska Loża Historii Współczesnej w Warszawie (Przystanek Historia IPN) o książce Krystiana Brodackiego Trzy twarze Juliana Maraschina, rozmawiali goście Romana Graczyka: Krystian Brodacki, dr hab. Filip Musiał i Adam Macedoński.

„Zacząć trzeba od sądownictwa wojskowego (wprowadził w temat doskonały znawca stalinowskiego okresu, dr hab. Filip Musiał) i od wojskowych sadów rejonowych , które zostały ukształtowane dopiero w 1946r jako narzędzie partii komunistycznej, czyli czegoś, co możemy nazwać rewolucją komunistyczną w Polsce. Dla komunistów było jasne, że żeby zainstalować reżim komunistyczny nad Wisłą, trzeba było zlikwidować najpierw wszystko to, co reprezentowało niepodległą Polskę. Sądownictwo wojskowe było zaś narzędziem , które pozwalało stwarzać pozory, że zgodnie z normami prawnymi eliminuje się osoby określane mianem  bandytów, wrogów ludu, zdrajców, karłów reakcji, rewizjonistów, faszystów  itp. Wojskowe sady rejonowe działały od 1946r. do 1954r., były sądami wojskowymi ale ich kompetencje dotyczyły ludności cywilnej i za działalność niepodległościową skazywały cywilów jak za przestępstwa polityczne, a ponieważ jednocześnie skazywały za działalność kryminalną, następowała też kryminalizacja działalności niepodległościowej. O to właśnie chodziło, aby te dwie kategorie osób ze sobą wymieszać. (Tak też właśnie dzieje się i dzisiaj, zatrzymywani  w związku z  Marszem Niepodległości młodzi ludzie nazywani byli w mediach  przez komunistyczną lewicę faszystami i ich udział utożsamiany był z wybrykami  chuliganów – najczęściej prowokatorów - BR). A jak budowano kadry ? Do 1948 r. wyroki wydawali sędziowie przedwojenni, z różnych powodów idący na współpracę z UB ale w roku 1948/1949 pojawili się  tzw. „sędziowie nowego typu”, czyli ludzie, którzy trafiali do sadów po krótkim, kilkumiesięcznym (6-12 miesięcy) przeszkoleniu prawniczym. Mamy do czynienia z narzędziem do eliminacji ludzi oporu, na stołach stały jeszcze krzyże by uwiarygodnić wyroki.  Wojskowe Sądy wydały ponad 4000 wyroków śmierci, w samym Krakowie było ich 397 a Julian Harashin wydał z nich ponad 60. Był w czołówce – miał upodobanie do wydawanie wyroków śmierci, gustował szczególnie w tym, by nie dać szansy skazanemu na złożenie wniosku o zmianę wyroku. Nie wszyscy prosili, nie uczynił tego Marek Kuliński. W wieku 19 lat założył organizację z Bogdanem Różyckim, synem więzionego cichociemnego. Marek miał dobre pióro, niewiele udało im się zdziałać, pisali co należy zrobić, żeby skończył się ten koszmarny okres komunizmu i przyszła niepodległa Polska. Gdy wydano na niego wyrok śmierci, Marek wstał i powiedział : nie mam nic do powiedzenia (jak rotmistrz Pilecki). Książkę Krystian Brodacki poświęcił właśnie Markowi. Zwłoki Bogdana Różyckiego zastrzelonego podczas ucieczki wrzucono do celi ojca, Jana Różyckiego.

„Po wojnie, gdy komuniści krwawo rozprawili się nie tylko ze zbrojną opozycją, ale i młodymi patriotami - wolność była marzeniem, a młodość smakowała gorzko. Za naszą wyniesioną z domu miłość Ojczyzny, za czynny patriotyzm wpojony nam przez rodziców i przedwojennych nauczycieli, za wierność, której nauczyliśmy się w czasie wojny zapłacono nam torturami, więzieniem, a czasem nawet śmiercią. Sowieccy i polscy komuniści nie tylko zniewolili nam Ojczyznę, chcieli też odebrać duszę. Nazwa Jaworzniacy pochodzi od więzienia dla młodocianych więźniów politycznych utworzonego przez polskich komunistów w Jaworznie. Przez to więzienie przeszło, w ciągu 5 lat, ponad 10 tysięcy młodych ludzi (w wieku 15-21 lat) w większości skazanych za przynależność do nielegalnych organizacji mających na celu obalenie „demokratyczno-ludowego” ustroju. Cechą tego obozu było nie tylko represjonowanie i karanie, ale też nieustanne indoktrynowanie ideologią komunistyczną. Z wrogów ustroju chciano nas przekuć w jego fanatycznych wyznawców. Na szczęście bezskutecznie, ale cena jaką zapłaciliśmy była ogromna” .(„Jaworzniacy Opór Młodzieży Przeciwko Sowietyzacji Polski”). Ci co przeżyli Jaworzno, zebrali w 2011r.  posiadane dokumenty, zdjęcia, rysunki i  wydali  je po ww. tytułem, przy wsparciu finansowym Fundacji Banku BZ WBK. Nie uzyskali dotacji od rządu ani organizacji pozarządowych dotowanych przez rząd i szczycących się działalnością na rzecz „wolności”, zwłaszcza słowa. „W ten sposób pragniemy opowiedzieć naszą historię. Historię, która rozgrywała się w początkach PRL-owskiej Polski, w czasach zniewolenia i pogardy. Adresatem naszego przesłania chcemy uczynić przede wszystkim współczesną młodzież, która żyjąc już w niepodległej Polsce może cieszyć się swobodą poglądów i wolnością wyborów. Przede wszystkim jednak może cieszyć się młodością. Nam odebrano to wszystko”.

Najstraszniejsze były procesy Haraschina tzw.  doraźne na Podlasiu. Proces doraźny trwał w majestacie prawa do pół godziny, sąd oddalał się na naradę i po 15 minutach ogłaszał wyrok śmierci kilkunastoletniemu chłopakowi, który zaledwie zgłosił się do organizacji, otrzymał broń i z nią został zatrzymany. Tylko to, nic więcej . Jak za okupacji spędzali ludzi by dokonać publicznie egzekucji, gdy kobiety i dzieci próbowały wyrwać się  z placu, kolbami je zatrzymywano. Tak też wykonali wyrok na wójcie wsi, który na jedną noc przyjął partyzantów. Fatalnie  wpływało to na morale świadków.

Po zaspokojeniu upodobania w krwawych czynach, Julian Haraschin rozpoczął karierę naukową jako pracownik Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Miał duże wpływy również w Warszawie,  ówczesna Minister Oświaty, Eugenia Krasowska pomogła mu zdobyć habilitację, poparcia  udzielili   profesorowie, zapewne zastraszeni. Wymuszał też na nich podpisy w celu zaliczenie przedmiotów i wystawienia  dyplomu tzw. „martwym duszom”, czyli studentom, których noga nigdy nie stanęła na dziedzińcu UJ lub zaliczali w ciągu jednego dnia 10 egzaminów. To również wpływało na morale studentów.

„I to  ma reperkusje w tym, co dzieje się obecnie w Polsce, choćby z Trybunałem Konstytucyjnym. Po 1989 r. jest ciągłość prawna z PRL, zostały te same instytucje, te same osoby w tych instytucjach  tylko  awansowały coraz wyżej. Trybunał Konstytucyjny  został powołany przez  Wojciecha  Jaruzelskiego, tak jak i Rzecznik Praw Obywatelskich. Tam padały określenia „demokratyczne państwo prawne”  , komuniści chcieli dostosować się do nowego, do Europy, zachowując swoje przywileje.” ( Leszek Żebrowski )

U Juliana Haraschina egzaminy „zdawali” też funkcjonariusze – zależność ta była korzystna dla agenta SB. W donoszeniu również znalazł upodobanie, był agentem z powołania (z korzyści też). Lubił te robotę, jest dużo donosów starannie pisanych by się nimi przypodobać władzy. Był agentem SB w Kurii a gdy Kuria wysłała  go jako członka  delegacji do Rzymu, w samolocie do którego wszedł, jeden z kleryków zemdlał a drugi duchowny go opluł . To na niego również wydał wyrok śmierci Julian Haraschin w czasach, gdy miał do tego upodobanie.

Dlaczego to wszystko może się dziać? Jeśli strach decydował to czego profesorowie się bali i boją nadal?

Adam Macedoński – „Niemcy byli praktyczni, podczas okupacji zostawiali pewne obszary Polakom, którzy mogli nadal prowadzić działalność i świadczyć usługi Niemcom. Utworzyła się grupa beneficjentów - niektórzy dorobili się lub choćby nie stracili podczas okupacji. Julian Haraschin w latach 1939 -1945 zatrudniony był przez Niemców w Biurze Transportu Dyrekcji Monopoli w Krakowie. Jak sam się chwalił, był ważnym człowiekiem bo miał prawo kupować w sklepach „tylko dla Niemców”. Adam Macedoński, uczeń w czasie okupacji, miał w gimnazjum kolegę Ukraińca, bardzo zdolnego plastyka obecnie znanego wśród filmowców.  Jego ojciec był „banszucem”, mieszkał również  na Kazimierzu, chodził w czarnym mundurze i po pijanemu gonił i strzelał do kolegów –Polaków.  W Krakowie była zawsze duża kolonia ukraińska, w czasie okupacji byli pod niemieckim nadzorem, mieli swoją siedzibę i władze.  Rząd okupacyjny finansował wydawnictwa ukraińskie. Stefan Bandera tu w Krakowie, w 1940 roku zadecydował o rzezi na Wołyniu.  Po wojnie nagle okazało się, że Ukraińcy zaczęli robić szalone kariery. „Bunszuc” podjął pracę w MSW, jego syn  jeździł po świecie, nawiązywał kontakty,  robił filmy gdy w tym samym czasie Adamowi Macedońskiemu  odmówiono paszportu.

Beneficjenci z czasu okupacji, po zakończeniu wojny  gdy weszła armia czerwona, znaleźli się pod specjalną opieką NKWD.  Z kilku powodów, półtora roku przed wkroczeniem NKWD tu właśnie przywieziono wszystkie relikwie i dokumenty z Katynia. (Ukrywał je Pan Moskalik, który  miał od przed wojny sklep z maszynkami elektrycznymi i w czasie okupacji współpracował z AK). W Krakowie było wielu ukrywających się członków podziemia, był też Kraków centrum duchowym. Armia czerwona, w tym wielu Polaków w służbie  NKWD i polskich żydów ze Lwowa Tarnopola, przejęła  wszystkie dokumenty dotyczące beneficjentów okupacji niemieckiej, współpracujących z okupantem Ukraińców, volksdeutsch-y i tych, co przejęli sklepy i mieszkania po krakowskich żydach.

Mając haki na Ukraińców, mieli  możliwość szantażowania ludzi i oni zapewne zgodzili się na współpracę”.

Tak jak zgodzili się na współpracę z Niemcami nacjonaliści Ukraińcy z Wołynia i Małopolski Wschodniej, sąsiedzi mieszkających wspólnie od wieków, za płotem, Polaków, Żydów, Tatarów, Ormian i anty nacjonalistycznych  Ukraińców, uczestnicząc w ich  eksterminacji. Czynili to w oddziałach SS-Galizien, do których zgłaszali się dobrowolnie,  jak i jako cywile, dokonując początkowo pojedynczych  linczów oraz zgłaszając listy Polaków do eksterminacji ( np. polskich profesorów we Lwowie rozstrzelanych na Wzgórzach Wuleckich). A potem nacjonaliści stworzyli katakumby. Zamordowano  w sposób niewyobrażalnie barbarzyński, przybijając do płotów, wieszając za rozciągnięte nogi na drzewach, ćwiartując siekierami, piłami, wycinając narządy, wrzucając żywcem do studni, do ognia, rozciągając końmi ( jak wspaniałego żołnierza i poetę Zygmunta Jana Rumla) setki tysięcy obywateli II RP, niezależnie od narodowości, a wieleset tysięcy skazali na wygnanie z rodzinnego, wielowiekowego domu. A po dokonaniu tego ludobójstwa i zagarnięciu majątków zniszczono ślady bytności ludzkiej, zrównując wszystko z ziemią, wycinając drzewa i zasypując studnie.  Ci nieliczni ocaleli, głównie dzieci, okaleczeni fizycznie i psychicznie, pozostali na Ukrainie lub  przybyli do Polski zostali pod groźbą prześladowań, a nawet śmierci zmuszeni do ukrywania wielkiej traumy. Nie znają miejsca kości swoich matek, ojców, rodzeństwa. Wielu nacjonalistów po wycięciu w pień całych wielopokoleniowych rodzin posłużyło się ich dokumentami, by pod fałszywymi, polskimi nazwiskami wyjechać np. do Kanady.

„Praktyka nacjonalistów ukraińskich w II RP sprowadzała się do prowadzenia działań szpiegowskich, głównie na rzecz Niemiec oraz przeprowadzania aktów terrorystycznych przeciwko Polakom, Żydom i Ukraińcom, mordowania ich i niszczenia ich mienia. W II RP nacjonaliści ukraińscy zamordowali około 700 Polaków oraz Ukraińców i Żydów. Z chwilą wybuchu wojny, terror  indywidualny i mordy pojedynczych osób przekształciły się w akcję masową.  Od 1943 r. nacjonaliści ukraińsko-haliccy mordowali ludność tysięcy polskich i mieszanych narodowo wsi. Przedstawione cechy ukraińskiego nacjonalizmu, najbardziej były widoczne w działalności praktycznej struktur OUN-UPA oraz SB-OUN w postaci niszczenia wszystkiego co polskie i rosyjskie. Fanatyzm ten doprowadził do wymordowania co najmniej 134 000-200 000 Polaków na Wołyniu i w Małopołsce Wschodniej (woj. tarnopolskie, stanisławowskie i lwowskie) oraz na ziemiach późniejszych województw: lubelskiego i rzeszowskiego w latach 1939-1947”.

„Nacjonalizm ukraiński miał zawsze charakter antypolski. Tak było przed II wojną światową, w jej trakcie, kiedy przybrał wymiar ludobójczy, tak jest i dzisiaj. Przejawów niechęci, a nawet nienawiści wobec narodu polskiego nie brak ani w deklaracjach ideowych nacjonalistów, ani w wystąpieniach ich liderów. Część z tych oświadczeń ma nawet charakter stricte rewizjonistyczny, nawiązujący do idei „wielkiej Ukrainy”. Godzi to bezpośrednio w integralność polskiego terytorium. Padają nawet żądania „oddania” 19 powiatów - ziem sięgających po Kraków i Warszawę! Roszczenia terytorialne dotyczące tzw. Zakierzonii pojawiają się też w finansowanym z pieniędzy polskich podatników „Naszym Słowie”, organie Związku Ukraińców w Polsce. ZUwP ma niechlubna kartę związaną ze wspieraniem ukraińskiej ideologii nacjonalistycznej odwołującej się bezpośrednio do banderyzmu. Niestety, zamiast potępienia tego typu zachowań, władze, w osobie prezydenta Bronisława Komorowskiego honorują ludzi takich jak Tyma, Sycz, Symyk, Huk, pochwałami i odznaczeniami. Jest to dla każdego zdrowo myślącego Polaka obelga! Dzisiaj ukraińskie ugrupowania szowinistyczne mają ogromny wpływ na kształt polityki w parlamentach i samorządach obu krajów, jak i w ukraińskich formacjach militarnych. W polskim sejmie ukonstytuował się nawet specjalna grupa kilkunastu posłów i senatorów dla lobbingu na rzecz Ukrainy    Nastroje coraz bardziej przypominają te, które w Niemczech wyniosły do władzy Hitlera. Populizm, nienawiść do wszystkich i wszystkiego i manipulacje psychologiczno-propagandowe prowadzą do dramatycznych spustoszeń moralnych i radykalizacji postaw Ukraińców. Nie zważając na to, kolejne elity rządzące Polską konsekwentnie wspierają politycznie, medialnie i finansowo kijowskie władze, bezkrytycznie je popierając na forach międzynarodowych. Dzieje się tak mimo licznych prowokacji, oszukiwania i okradania przedstawicieli polskiego biznesu, fałszowania historii, a nawet czynnych zniewag wobec kierowanych wobec Polaków, szczególnie wywodzących się z ziem południowo-wschodnich Drugiej Rzeczypospolitej.”

To tylko niewielki fragment z referatów historyków specjalizujących się w historii Europy Wschodniej, wygłoszonych na XII Konferencji Popularno Naukowej zorganizowanej przez Pana Witolda Listowskiego w Kędzierzynie Koźlu 6 i 7 czerwca 2015r.

Skąd trafił do Studium Europy Wschodniej UW dr Kazimierz Wóycicki, który publicznie w programie Puls Trójki spotwarzył ks. Tadeusz Isakowicza-Zaleskiego, członka społeczności Ormiańskiej służącej Rzeczypospolitej od wieków, i przeciwstawiającego się fałszowaniu historii przez wrogów i zdrajców?  Szkoda, że dr Kazimierz Wóycicki nie uczestniczył w Konferencji zorganizowanej przez Witolda Listowskiego. Nie przyjął  też zaproszenia ambasador Ukrainy w Polsce, który telefonicznie odmówił w sposób przypominający nieco wypowiedź z Plus Trójki ale pisemnie ładnie wytłumaczył swoją nieobecność. Na szczęście mamy wspaniałą Polonię ,  potomków wypędzonych i samych wypędzonych, którzy swoimi sukcesami o randze światowej świadczą o nas.  Kanadyjski geograf buduje wirtualną mapę tysięcy miejscowości, które fizycznie zostały unicestwione przez nacjonalistów ukraińskich, czeka na pomoc młodych z Polski. A ja pokładam nadzieje w naszej mądrości, uczciwości i dumie z dziedzictwa naszych przodków i w rządzących, niezależnie od partii, którzy zrealizują projekt inwentaryzacji wspaniałych (czasem resztek) zamków, pałaców, szkół, muzeów, galerii, kamienic, fabryk, dróg, kolei, dworców, sanatoriów, kościołów itp. wznoszonych na przedwojennych terenach Polski, a przede wszystkim naszych wspaniałych Rodaków ze Lwowa, Stanisławowa, Kamieńca, Chodorowa, którzy odeszli lub wyemigrowali lub przybyli do Polski by w niej tworzyć dla nas i kolejnych pokoleń. I korzystając z  nowoczesnych środków przekazu przedstawimy Polakom i światu burząc fałszywy obraz tworzony przez komunistów, nacjonalistów i przedstawicieli neoliberalizmu działających na rzecz obcego interesu. A przede wszystkim naszej młodzieży ogłupianej obecnie wiedzą wtłaczaną im  przez wrogo nastawionych  do Polski twórców służących obcej propagandzie.

21 stycznia, spotkaniem z żołnierzem 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK prof. Władysławem Filarem, Ruch Społeczny Porozumienie Pokoleń Kresowych wraz z młodymi patriotami Warszawy zainicjował Warszawskie obchody 72. rocznicy Akcji Burza na Wołyniu i powstania 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Żołnierze 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK jako młodzi  chłopcy tak jak „Jaworzniacy” nie zgadzali się na barbarzyństwo okupanta i bronili ludności cywilnej przed ludobójstwem nacjonalistów ukraińskich. I nigdy nie powrócili do swoich domów rodzinnych zrównanych z ziemią , którą beneficjenci II wojny światowej, w imię własnego przekazali traktatem jałtańskim Sowietom.


enfrdeitptrues

75. rocznica ludobójstwa

Reklama

 

Szukaj w serwisie

Statystyki

Odsłon artykułów:
2429886

Odwiedza nas 141 gości oraz 0 użytkowników.

cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online