Dzisiaj jest: 24 Czerwiec 2018        Imieniny obchodzą: Danuta, Emilia, Jan

SPĘDZONO WSZYSTKIE KOBIETY I DZIECI W LICZBIE OKOŁO 150 i RZUCONO TAM 3 GRANATY

Dnia 6 lutego 1944 roku………. Organista Franciszek Ciesielski, mieszkający w tej samej celce, obudził natychmiast ojca Kamila i oznajmił, że Ukraińcy usiłują wedrzeć się do klasztoru. Wyważyli już nawet drzwi zewnętrzne przy pomocy siekiery i łomu. Ojciec wyszedł do nich. Dwóch banderowców zażądało od ojca lampy i klucza do piwnicy, twierdząc, że tam jest broń. Ojciec Kamil zaczął im tłumaczyć, że tam broni nie ma. Ale Ukraińcy nie chcieli tego słuchać, tylko coraz natarczywiej domagali się, by ojciec Kamil szedł z nimi, z kluczem. Ojciec poszedł. Maria Ciesielska, która schroniła się na noc w szopie stojącej niedaleko lochu, w świetle księżyca doskonale widziała ojca Kamila idącego po prawej stronie Ukraińca, który w lewej ręce trzymał lampę, a w prawej rewolwer.

Czytaj więcej...

SIEDMIU MAŁYM CHŁOPCOM WYKŁULI OCZY, OBCIĘLI JĘZYKI I USZY…..

I nie stało się to w latach 1943/.44 ale jesienią 1918 roku, co prezentuje niżej zaprezentowany tekst: Anna Celewicz była świadkiem napadu Ukraińców na wieś Sokolniki 18 listopada 1918 roku, gdzie spalono 450 zagród i zamordowano 50 osób: „Podpalono wieś i nie pozwolono ognia gasić, kiedy jeden gospodarz chciał ratować swoje mienie, schwytano go i wrzucono do ognia, a także i jego syna. Drugi, młodszy, ratował się ucieczką, lecz pojmano go, przekłuto bagnetem i rzucono do ognia. Chodzono od domu do domu, rabowano i podpalano, następnie rozwydrzona dzicz udała się po księdza na plebanię, tam go nie zastano. Siczownicy zrabowali zatem doszczętnie plebanię i udali się do kościoła, gdzie znaleźli księdza i zabrali go ze sobą.

Czytaj więcej...

DO TEGO GROBU ZŁOŻONO ZWŁOKI 832 OSÓB

16 kwietnia 1944 roku wycofujący się oddział ukraiński z 14 ochotniczej dywizji SS „Galizien”, dokonał masakry Polaków. Poszlaki wskazują, że akcja ta została uzgodniona z terenowymi władzami OUN i UPA. Napastnicy podpalili domy i zabudowania gospodarcze, wrzucili do budynków i piwnic granaty, do uciekających strzelali. Starców, kobiety i dzieci wrzucano żywcem do palących się zabudowań lub też z nich nie wypuszczano. Spaleniu uległa ponad połowa polskich budynków.

Czytaj więcej...

Wilczyński Kazimierz – mord w Palikrowach

Pana Kazimierza Wilczyńskiego poznałem zupełnie przypadkowo latem 2008 roku    na grzybach. Na leśnym parkingu w Radyni w powiecie głubczyckim, podczas odpoczynku, opowiedział mi o masakrze w Palikrowach. Historia życia tego siwiutkiego mężczyzny jest świadectwem okrucieństwa jakiego doznał na Kresach i zwyczajnej, ludzkiej chęci przeżycia. Po roku spotkałem się z nim po raz kolejny i spisałem wspomnienia, które do dzisiaj budzą we mnie przerażenie.

Czytaj więcej...

Był to straszny dzień – poniedziałek, 22 maja 1944 r.

Poniedziałkowy ranek 22 maja powitał nas  wspaniałym słońcem… któż mógł przypuszczać, że ten dzień będzie dniem końca bytu polskiego w Brzezinach, wspominają po 70 latach, ci mieszkańcy którym udało się uratować z rąk ukraińskich siepaczy. Wczesnym rankiem niosąca do zlewni mleko, dziewczyna nazwiskiem Petruś Maria (z rodziny ukraińsko-polskiej) z Kopaniny, zaalarmowała wszystkich krzykiem, że w Kopaninie już mordują. Zanim  ktokolwiek ruszył do ucieczki już bandy UPA  okrążyły Brzeziny .Sporo zdążyło dopaść łan zbóż i w nich się ukryć, Ukraińcy jednak  po jakimś czasie zaczęli pola przeczesywać, szukając ukrywających się uciekinierów. Tym razem mordowano wszystkich Polaków, inaczej jak w Hucie Szczerzeckiej, czy Hucisku, gdzie pozostawiono przy życiu kobiety i dzieci.

Czytaj więcej...

Łuny pożarów zbliżały się do Kamionki

Przez ponad 200 lat moi przodkowie mieszkali w miejscowości Obydów, powiat Kamionka Strumiłowa, w Ziemi Lwowskiej. Mieszkali też w jednym miejscu, bo stary dom zastępowali nowym, budowanym obok, gdyż ogrody ciągnęły się wzdłuż drogi ponad pół kilometra. Ostatni dom budował już mój ojciec w latach 1928–32. Był to dom – jak na tamte czasy – dość duży, murowany, kryty blachą. Przed samą wojną wybudował ojciec też murowane stajnie kryte blachą. Stodoła, chlewnie i spichlerz były stare, ale w dobrym stanie. W roku 1940 w lecie spłonęły od pioruna stodoła, spichlerz i chlewnie. Na początku okupacji niemieckiej ojciec otrzymał pozwolenie na wyrąb budulca we własnym lesie i zbudował dużą stodołę. Szkoda było wydatków i pracy, bo służyła nam tylko rok. W kwietniu 1944 musieliśmy opuścić dom, zostawić cały majątek i wyjechać w nieznane.

Czytaj więcej...
enfrdeitptrues

75. rocznica ludobójstwa

Reklama

 

Szukaj w serwisie

Statystyki

Odsłon artykułów:
2319348

Odwiedza nas 162 gości oraz 0 użytkowników.

cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online