Dzisiaj jest: 19 Sierpień 2018        Imieniny obchodzą: Konstancja, Emilia, Julian

Rzecz o powstaniu i walkach Polskiej Samoobrony na Wołyniu 1943 -1944

/ Polacy zamordowani w miejscowości Lipniki (domena publiczna)

Mało kto pamięta, bo mało o tym się mówi i pisze, o Samoobronie Polskiej która w 1943 r. odegrała niebagatelną rolę  w obronie życia ludności cywilnej zamieszkałej w jednym z największych województw kresowych.   W tym miejscu należy powiedzieć, że  po zajęciu Wołynia przez Niemców w 1941 r. nie u od razu dało się dobrze zorganizować konspiracji i tym  samym  stworzyć oddziałów  partyzanckich. Dopiero  sierpniu 1942 r. , kiedy Komenda Główna AK wydzieliła okręg wołyński z Obszaru nr 3 (Lwów) i podporządkowała go bezpośrednio sobie  pojawiła się szansa na odbudowę siatki konspiracyjnej zlikwidowanej podczas okupacji sowieckiej 1939-1941.. We wrześniu 1942 r. komendantem okręgu mianowano płk Kazimierza Bąbińskiego ps. „Luboń”.

Czytaj więcej...

75. rocznica ludobójstwa Maj 1943

W futorze Dąbrowa  koło wsi Kąty /Kuty/ pow. Krzemieniec upowcy wyłapywali Polaków, gromadzili w jednym domu, który potem podpalili -  żywcem spalili co najmniej 28 Polaków, w tym rodziny 6 i 4-osobowe. „W odległości około 3 km od wsi Kąty, za niewielkim lasem, na polu zwanym Dąbrową, mieszkała rodzina Józefa Jasińskiego i jego żonaty syn Albin Jasiński. Dnia 1 maja 1943 roku grupa banderowców przez cały dzień wyłapywała Polaków na polach Dąbrowy i gromadziła ich w zabudowaniach J. Jasińskiego. O zmierzchu pomordowano ich w okrutny sposób i podpalono mieszkanie oraz zabudowania gospodarskie. Na drugi dzień, 2 maja 1943 r. z Kątów wyjechało na pogorzelisko kilku uzbrojonych mężczyzn na 3 furmankach.

Na miejscu zobaczyli szczątki pomordowanych dorosłych i żywcem spalonych dzieci. Tworzyły one czworobok, do którego wrzucano dzieci. Spalone szczątki zebrano do jednej skrzyni i pochowano we wspólnym grobie na cmentarzu w Kątach. /.../ Podawano, że zginęło tam około 23 osoby, w tym 12 dzieci”. (Leokadia Wawrzykowska: Relacja z ostatnich dni pobytu na Wołyniu ludności polskiej wsi Kąty /Kuty/ gm. Szumsk, pow. Krzemieniecki, w: Biuletyn Informacyjny 27 Dywizji Wołyńskiej AK, nr 4 z 1997 r.).

Czytaj więcej...

Nie tylko Stanisłówka koło Mostów Wielkich

/ Zdjęcie: : Jarosław Wiśniewski ( polska - zbrojna. pl)

Na Grobie Nieznanego Żołnierza z inicjatywy Ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza została umieszczona nowa tablica. Upamiętni żołnierzy broniących polskiej społeczności przed nacjonalistami ukraińskimi z OUN i UPA. Oficjalne odsłonięcie tablicy nastąpiło podczas uroczystego Capstrzyku Niepodległości, jaki odbył się na Placu im. Józefa Piłsudskiego 10 listopada 2017 r.. Umiejscowiono ją na filarach od strony południowej. Widnieją na niej daty i nazwy miejscowości, gdzie Polacy walczyli w samoobronie z oddziałami OUN i UPA.
Jak podały media podczas uroczystości : „Minister mówił, iż tablice przywołują miejscowości, w których miały miejsce największe zbrodnie, ale jednocześnie opór przed nimi był najlepiej zorganizowany „ ( za: https://historia.org.pl/2017/11/10/nowe-tablice-na-grobie-nieznanego-zolnierza-upamietnia-obroncow-polakow-przed-nacjonalistami-z-oun-i-upa/)

Czytaj więcej...

Moja mała ojczyzna - Brzeżany

Brzeżany, przedwojenne województwo tarnopolskie na Kresach II RP. Miasteczko powiatowe, ze starostwem, sądem, kilkoma szkołami. Przed 1939 rokiem mieszkało 16 tysięcy ludzi. - Moja mała ojczyzna - mówi ze wzruszeniem Irena Wesołowska. Urodziła się w 1925 r. Ojciec był konduktorem, mama zajmowała się domem. Miała dwóch starszych braci. - W szkole uczyli nas nauczyciele patrioci. Znaliśmy doskonale historię, literaturę. W latach 1937-1938 prasa zaczynała pisać, że może wybuchnąć wojna. - Ale wierzyliśmy, że nic nam nie grozi. Chodziliśmy dumni z tego, że Polska jest silna. Nie baliśmy się - wspomina Irena Wesołowska. Po szkole podstawowej poszłam do gimnazjum im. Rydza-Śmigłego. Jestem zresztą jego „fanką”. Urodził się w Brzeżanach. Do ZHP należała przed wojną tylko rok. Rok harcerski zakończył się w ostatnie przedwojenne lato obozem w Honoratówce koło Podwysokiego, niedaleko Brzeżan. Przyjechał gen. August Emil Fieldorf, wtedy dowódca 51. Pułku Piechoty w Brzeżanach, bo jego dwie córki uczestniczyły w obozie. 3 września 1939 r. na miasteczko spadły bomby. - Przestaliśmy chodzić do szkoły. Do Brzeżan napływało bardzo dużo ludzi.

Czytaj więcej...

Branka 10 lutego 1940 roku

Dziś jest 10 lutego, 77 rocznica gorzko zamarzniętej nocy w 1940 roku, gdy Sowieci włamali się do domów tysiąca śpiących rodzin, w tym mego własnego ojca. Dali ludziom zaledwie kilka minut, pod zbrojną strażą, aby zebrać swoje rzeczy i zmusili ich do opuszczenia domów, pakując do pociągów towarowych na wygnanie do pracy przymusowej w dalekiej głębi Rosji. Kilka lat temu, przygotowaliśmy kampanię, by zapamiętać tę masową deportację i kolejne fale, które nastąpiły po niej. Zapal znicz dzisiaj w ich pamięci i odwiedzić naszą specjalną stronę internetową www.10luty1940.pl    „Ostatnim spojrzeniem ogarnęłam nasz sypialny pokój. Różowy abażur sączył różowe światło. Na ziemi walał się przewrócony nocnik. Przywiązałam go do kosza z prowiantami. Żołnierze wyprowadzili nas przed dom. Na drodze stała chłopska furmanka, zaprzęgnięta w parę koni. Noc była ciemna i chłodna. Złożyliśmy na furę walizki i worki w takiej ciszy, jakbyśmy układali na katafalku ciało zmarłego człowieka. Usadowiliśmy się ciasno na tobołku z pościelą. Stuknęły końskie kopyta o bruk. W mroku zamajaczył krzak róży. To nie był zwyczajny różany krzak. Jego ukwiecone latem gałązki opadały wokół pnia, tworząc dużą parasolkę, pod którą często chowała się moja mała. Pomyślałam sobie, że jeśli nikt nie będzie go w maju podlewał, uschnie. Pomyślałam sobie również, że koniecznie w tej chwili powinnam zapłakać. Wymagała tego prosta przyzwoitość. Żegnałam przecież własny, budowany kilka lat dom. Dom, w którym rodziłam dzieci. Którego ściany stroiliśmy w obrazy i kilimy. Wokół którego siałam nasturcje i sadziłam pomidory. Łzy nie chciały być posłuszne. Ciężar ich ugrzązł gdzieś aż w żołądku. Wyzbyć się go jednak nie mogłam. Dziwiłam się, że moje dzieci także nie płaczą, choć w ciemności widziałam ich wystraszone oczy. Z obu stron drogi co sto metrów patrzyli na nas żołnierze w pełnym rynsztunku. Trzymali „na ostro” karabiny, z lekka je pochylając. Zupełnie jakby się nam kłaniali. Na drodze dużo fur. Na nich ciche, nie płaczące kobiety i dzieci. Milczący, bez księdza, kondukt pogrzebowy. Stukały podkowy. Branka się zaczęła.

Czytaj więcej...

Kolonia Górna przestała istnieć dnia......?

W 1943 r. wioski polskie znikały z powierzchni ziemi niespodziewanie, a z nimi i polscy mieszkańcy. Poniżej prezentuję trzy różne relacje o zagładzie tej samej kolonii ale każda z inną datą tej tragedii. Mimo poszukiwań nie udało mi się ustalić która data jest prawidłowa, mimo, że nie zmienia to faktu zagłady tej miejscowości. Między Polakami i Ukraińcami w kolonii Górnej ( gmina Ludwipol, powiat Kostopol ) nie było nieporozumień, tym bardziej zatargów [...]. Ukraińcy jako prawosławni chodzili do cerkwi w pobliskim Hubkowie, natomiast Polacy do kościoła w Ludwipolu, oddalonego o około siedem kilometrów. Idąc do Ludwipola, przechodziliśmy przez czysto ukraiński Hubkow, ale nigdy nie spotkaliśmy się tam z oznakami wrogości czy zaczepkami. [...] Było już słychać o mordowaniu polskich wiosek na północny zachód od Ludwipola. Obawialiśmy się ataku i na noc kryliśmy się po polach. 3 lipca również zamierzaliśmy iść spać w pole. [...] Wszyscy byliśmy gotowi, chcieliśmy jeszcze tylko zjeść kolację (stała na stole) i czekaliśmy na brata Romualda, który lada moment miał  przygonić krowy. Niemalże równo z zachodem słońca podniósł się krzyk i rozległy strzały. Matka podbiegła do okna, krzyknęła, że są już banderowcy i trzeba uciekać. Wyskoczyli z ojcem przez okno do ogródka kwiatowego i zaczęli uciekać drogą między zbożami, pod górkę. Matka nie zdążyła zabrać mojej małej siostry, czego ja początkowo nie spostrzegłem. Wyskoczyłem na podwórko, a tam było pełno Ukraińców. Biegali, krzyczeli, podpalali zabudowania, wynosili z obejść mienie. Prawdopodobnie wzięli mnie za Ukraińca, gdyż miałem na sobie kurtkę z pasem, podobną do wojskowej, a oni ubierali się podobnie.

Czytaj więcej...
enfrdeitptrues

75. rocznica ludobójstwa

Reklama

 

Szukaj w serwisie

Statystyki

Odsłon artykułów:
2356156

Odwiedza nas 146 gości oraz 0 użytkowników.

cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online