Kogo nie zabili lub nie wywieźli na Sybir Sowieci, to  porąbali siekierami, spalili i unicestwili banderowcy. Resztkę niedobitków wysiedlono na Ziemie Odzyskane. Taką najkrótszą recenzję o losie Polaków na Kresach 1939-1946 napisał  na jednym z for dyskusyjnych anonimowy internauta. Adam Peretiatkowicz  opisał to trochę szerzej. Sadzę, że warto zapoznać się z niżej zaprezentowanym fragmentem opracowania. Data 17 września 1939 roku na zawsze pozostaną w historii jako początek końca  Kresów Wschodnich. „Decyzję dokonania IV Rozbioru Polski podpisali II w przededniu wojny Stalin z Hitlerem. Fakt ten zakamuflowali pod nazwą „pakt o nieagresji". 1 września 1939 roku. Niemcy uderzają na Polskę, 17 września 1939 roku wojska sowieckie wkraczają w nasze granice. Agresję tę natychmiast wykorzystują ukraińscy rezuni, 19 września wymordowują w Młynku na Wołyniu około 200 Polaków, głównie emerytów górniczych ze Śląska, którzy mają tam swój dom „spokojnej starości". W tych też dniach w kolonii Pieńki topią około 100 Polaków w dołach po torfie. Sowieci mając w pamięci klęskę poniesioną w 1920 roku, pałają żądzą rewanżu, na skutki tego nie musieliśmy czekać zbyt długo:

- aresztowania i wywózki niemal całej polskiej inteligencji z Kresów (na Wołyniu około 10 tysięcy osób),

- internowanie kilkudziesięciu tysięcy polskich oficerów, policjantów i innych funkcjonariuszy państwowych i ich wymordowanie na wiosnę 1940 roku (Katyń, Charków, Miednoje...),

- cztery masowe deportacje polskich obywateli w latach 1940 i 1941 , w rezultacie których około 1,2 miliona osób znalazło się na Syberii i w Kazachstanie (w odniesieniu do Wołynia niemal co czwarty Polak został deportowany). Śmiertelność wśród deportowanych była zastraszająca; według polskiej ambasady w Moskwie dochodziła do 20%,

- nasilenie wrogiej antypolskiej propagandy wśród Żydów, Rusinów, Ukraińców zamieszkujących Kresy,

- restrykcje w stosunku do Polaków, jak np. branka roczników 1917 -1919 do strojbatalionów (na Wołyniu około 9200 mężczyzn).

Takie były skutki pierwszej półtoraletniej okupacji Kresów przez wojska sowieckie.

Niemcy okupują Kresy - ludobójstwo

22 czerwca 1941 roku Niemcy uderzają na ZSRR. Ukraińscy nacjonaliści witują ich z zapałem, masowo zgłaszają się do służby w szeregach pomocniczej policji okupanta (na Wołyniu około 6000 osób). Sowieci przed wycofaniem się mordują tysiące więźniów (Łuck - 4000, Kowel, Dubno i inne). Wkraczające wojska niemieckie masowo mordują Żydów, ocenia się, że w lecie 1941 roku zginęło ich około 44 tysiące. Z Niemcami wkraczają na (cień Małopolski Wschodniej dwa bataliony ochotników ukraińskich Nachtigall i Roland. Wyróżniły się one masowymi mordami dokonanymi na ludności polskiej i żydowskiej (Nachtigall wymordował np. w dniach 1-7 lipca 1941 roku ponad 3 tysiące osób tylko w samym Lwowie. Po przejściu Wehrmachtu akcję terrorystyczną w stosunku do Żydów, a następnie też do Polaków kontynuuje pomocnicza policja ukraińska. Niemcy na ogół na ich samowolę nie reagują, to ich rozzuchwala, gwałty, morderstwa, rabunki nasilają się. Pod koniec 1941 roku Niemcy zakładają getta dla ludności żydowskiej. Ukraińska policja pomocnicza przeprowadza tę akcję pod nadzorem Niemców. Do lata 1942 roku ta akcja jest zakończona i okupant przystępuje do ich likwidacji. Na Wołyniu ok. 150 tysięcy polskich Żydów wymordowali hitlerowcy pospołu z ukraińskimi policjantami w drugiej połowie 1942 roku. Ilu wymordowali w Małopolsce Wschodniej nie wiem, myślę, że tam ich zginęło co najmniej 4,5-krotnie więcej. Nielicznych uciekinierów z gett wyłapuje i morduje ukraińska policja pomocnicza, a przy tej okazji morduje też Polaków udzielających Żydom pomocy lub schronienia. To pierwszy etap ludobójstwa na Kresach.

Niebawem następuje drugi etap masowego ludobójstwa, tym razem ludności polskiej. Początek to wymordowanie w 13 listopada 1942 roku wszystkich mieszkańców osady Obórki przez SS-manów i ukraińskich policjantów z Kołek i z Cumania. Potem nastąpiła cała seria masowych mordów ludności polskiej dokonywanych wspólnie przez Niemców wraz z pomocniczą policją ukraińską. Kolejno je wymieniam: Jezierce 16 XII 1942 - 380 osób, następnie 23 II 1943 dziesięć polskich osad na Zasłuczu: Bober, Koziarnik Chotyński - 50 osób, Koziarnik Chołopski - 24 osoby, Siwki - 41 osoby. Pomiary - 7 osób, Nowa Huta - 19 osób. Korecka Huta - 27 osób, Myszakówka - 64 osoby, Berezówka - 5 osób i Szopy - 6 osób. W parafii Hluboczek dnia 3 III 1943 roku wymordowali wspólnie w Borszczówce 127 osób i Lidawce 104 osoby. Po klęsce pod Stalingradem Niemcy nie byli już tak chętni do pacyfikacji polskich osad, ale ukraińscy nacjonaliści, pewni bezkarności, rozpoczęli akcję ludobójstwa polskiej ludności na własny rachunek. Pierwsza padła ich ofiarą kolonia Parośla, w której 8 lutego 1943 roku padło pod nożami bandy rezunów pod komendą Petra Nietowicza, syna popa spod Włodzimierca, 173 osoby. To był początek, wkrótce akcja masowych mordów polskich mieszkańców wsi wołyńskich, ogarnęła cały Wołyń. Nasilenie jej nastąpiło po dezercji z bronią w ręku blisko 5000 policjantów ukraińskich, którzy w połowie marca 1943 roku, zasilili szeregi band upowskich. Szczyt łych masowych mordów nastąpił 11 lipca 1943 roku. W dniu tym zginęło rąk ukraińskich nacjonalistów ponad 15000 Polaków, w tej liczbie wielu w kościołach w czasie nabożeństw niedzielnych (Kisielin, Poryck, Dominopol, Swojczów, Orzeszyn). Jedną z  ostatnich akcji masowego ludobójstwa było wymordowanie ponad 1000 ludzi w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej w dniu 30 sierpnia 1943 roku. Krzepnący opór polskich placówek samoobrony zdołał przyhamować dalsze ludobójcze zamiary upowców. W podsumowaniu należy stwierdzić, iż ta „polityka" OUN-UPA zaowocowała na samym tylko Wołyniu ponad 50 tysiącami polskich ofiar, co oznacza, że z rąk ukraińskich oprawców zginął w tym czasie co piąty mieszkaniec wsi wołyńskiej. W Małopolsce Wschodniej, na Lubelszczyźnie i na Rzeszowszczyźnie ofiar było znacznie więcej, kilkakrotnie więcej. Niestety do dziś brak źródłowego opracowania tych strat. W styczniu 1944 roku wojska sowieckie znów wkraczają na nasze Kresy Wschodnie. Groźba aresztowań i zsyłek znów zawisa nad członkami AK i uczestnikami miejscowych oddziałów samoobrony. Aresztowano około 3000 osób. Pozostali ratują się wstępowaniem do armii Beriinga. „Ale co się odwlecze to nie uciecze", mówi stare polskie przysłowie. I tak np., po rozbrojeniu w dniu 25 lipca 1945 roku 27 Wołyńskiej Dywizji AK, wielu jej żołnierzy zostało aresztowanych i wywiezionych w głąb Rosji. Ostatni etap depolonizacji naszych południowo-wschodnich Kresów został przeprowadzony już po wojnie w latach 1946-1947. Wówczas to nastąpiła masowa ekspatriacja Polaków - Kresowiaków na Ziemie Północne i Zachodnie powojennej Rzeczpospolitej. Z Wołynia ekspatriowano około 108 400 osób. Wśród nich oprócz Polaków znalazło się również trochę Żydów i Rusinów. (z Łucka około 51 tysięcy, a z Równego 57400) .”

Fragment opracowania „Depolonizacja Kresów Południowo-Wschodnich ”  doc. dr inż. Adam Peretiatkowicz  z "Ludobójstwa i wygnania na kresach" - Katowice - Oświęcim 1999.