Z olbrzymią przyjemnością stwierdzamy, że kresowianie coraz śmielej wyciągają ze swoich szuflad i pamięci wspomnienia o swoich małych ojczyznach. W tym miejscu oddajemy również wielki ukłon przed lokalnymi mediami, które podejmują tą niewygodną dla innych tematykę. Jednym z takich mediów jest; www.gazetalubuska.pl. To tam znaleźliśmy niżej prezentowany tekst. Tadeusz Spirydowicz z Sulęcina wspomina Dzisnę, najdalej na północny wschód wysunięte miasteczko II Rzeczpospolitej. Dzieje tej okolicy mogą stanowić materiał nie jednej, a kilku książek. Chociażby ze względu na Mickiewicza i Apollinaira. Kresy to nie tylko Stanisławów, Lwów, Tarnopol i Łuck, to także Wilno, Nowogródek, Baranowicze, Brześć i Pińsk - przekonuje pan Tadeusz. - Z kolei Wileńszczyzna to nie tylko okolice położone najbliżej Wilna, ale także te najdalej wysunięte na północny wschód powiaty brasławski, dziśnieński i postawski... Pan Tadeusz urodził się w Miorach w powiecie brasławskim, a wychował w szlacheckim zaścianku Michalewo w gminie jaźnieńskiej, powiecie Dzisna. To dla małego Tadzia była prawdziwa metropolia. Wbrew pozorom, stolica tego powiatu znajdowała się jednak w dziesięciotysięcznym Głębokim, które położone było ponad 60 km od Dzisny. Był to spory powiat z trzema miastami (Głębokie, Dzisna, Dokszyce) oraz z 13 gminami wiejskimi...

Takie żydowskie miasteczko

To kraina dzieciństwa pana Tadeusza. Miasto z charakterystyczną, drewnianą zabudową, którego połowę mieszkańców stanowili Żydzi (w 1921 roku było ich 2.472, czyli 62 proc.). Dzisna leży u ujścia Dzisny (zwanej Dzisienką) do Dźwiny. Stąd niezwykle malowniczy krajobraz, gdyż z trzeciej strony miasto otaczały rozlewiska Dzisny. Pod tą nazwą znane jest zresztą także jezioro na Pojezierzu Brasławskim, z którego wypływa Dzisna. Rzeki były kapryśne i w okolicy tworzyły imponujące rozlewiska. W 1931 roku woda wyrwała się spod kontroli i zalała miasto. Liczące około pięciu tysięcy mieszkańców miasto było najbardziej na północny wschód wysuniętym przyczółkiem II Rzeczpospolitej. Na tyle daleko, że jedno z jego historycznych przedmieść, na drugim brzegu Dźwiny (rzeka graniczna), znalazło się poza granicami Polski. Przedmieście połączone było z miastem żelaznym mostem. Charakter rubieży podkreślała strażnica Korpusu Ochrony Pogranicza, zwana białym domem. Na ulicy 3 Maja stał krzyż i graniczny słup. W okresie międzywojennym trwało wielkie odbudowywanie po pożarze, który strawił miasto w 1882 roku. Ruiny straszyły jeszcze w latach 20. i 30. W tamtych czasach życie koncentrowało się wokół domu ludowego z salą teatralną oraz gimnazjum. Był oczywiście zabytkowy, barokowy kościół św. Tekli, cerkiew, strażnica pograniczników, szpital oraz elektrownia wodna. Najważniejszym dniem, kiedy miasteczko zapełniało się tłumem gości z bliższej i dalszej okolicy, był tzw. fest, czyli odpust, który poprzedzało czterogodzinne nabożeństwo. 17 września 1939 nastąpiła sowiecka agresja. Granicy broniła tu półbrygada Obrony Narodowej Dzisna oraz pułk Głębokie. Polacy nie mieli żadnych szans, gdyż po drugiej stronie stanęła potęga wsparta czołgami. Udało się jednak powstrzymać Rosjan w Dzisnem, gdzie do walki włączyła się policja i młodzież. Nawet szkolne samoloty zaadaptowano do obserwacji ruchów wojsk sowieckich. Po walce polskie oddziały przekroczyły granice z Łotwą.

- 17 września grupka żołnierzy KOP oraz uczniów gimnazjum pod dowództwem nauczyciela geografii Zygmunta Giergowicza, który później zginął w Katyniu, podjęła obronę miasta - dodaje pan Tadeusz. - Po wkroczeniu NKWD miejscowi komuniści wskazali zasłużonych Polaków do aresztowań. Wieczorem rozbito popiersie Piłsudskiego.

Nie tylko Stefan Batory

Pan Tadeusz przygotował sporą "ściągę” dotyczącą wcześniejszych dziejów Dzisny.

- W centrum miejscowości, na Dźwinie, znajduje się duża wyspa, nazywana Wyspą Batorego - opisuje pan Tadeusz. - Zbudowano tutaj zamek, z którego pozostał zarys wału. A 4 sierpnia 1579 właśnie w Dzisnie hołd lenny Batoremu złożył książę Kurlandii Gotthard Kettler, po czym wyruszono na Połock... U progu XII wieku osada została podarowana przez kniazia połockiego Borysa prawosławnemu biskupowi Połocka. W XIII wieku zbudowano drewnianą cerkiew Zmartwychwstałego Chrystusa. Na prawym brzegu Dzisienki, parę kilometrów na północ od dzisiejszego miasta, znajdował się wówczas niewielki zamek, który został zastąpiony przez nowy, bliżej Dzisny. Miejscowość wymienia przywilej z 1414 roku wielkiego księcia Witolda dla rodu Zenowiczów. Gród odwiedził w 1461 roku król Kazimierz Jagiellończyk. W XVII wieku miasto składało się z dwóch części, przedzielonych rzeką Dzisną - jedna wokół zamku z arsenałem i rynkiem, druga z ratuszem, domami rzemieślników, dwiema prawosławnymi i jedną unicką cerkwią. Dopiero później pojawił się kościół jezuitów z Połocka oraz świątynia i klasztor franciszkanów (XVIII wiek). Pierwszy rozbiór Polski zakończył czas handlowej prosperity, gdyż wcześniej miasteczko żyło z handlu z Rosją. Okolica zapisała się w historii powstania listopadowego, Romuald Podbipięta i Walenty Brochocki zebrali ponad 3 tysiące ochotników i wyzwolili Dzisnę. Niestety, po trzech dniach rosyjskie posiłki odbiły miasto. Miasto zapisało się w annałach jeszcze w 1867 roku, gdy znaleziono tutaj skarb - 136 srebrnych monet arabskich.

Mickiewicz i Apollinaire

Na przedmieściu Dzisny znajdowała się posiadłość ze starym, pięknym parkiem. Przez lata, do czasu powstania styczniowego, należała do znanej rodziny Kostrowickich. Podobno przez pewien czas w tutejszej kaplicy dworskiej ukrywał się Adam Mickiewicz. Z Kostrowickimi związany był francuski poeta Guillaume Apollinaire - właściwie Wilhelm Apolinary Kostrowicki (1880-1918), syn Angeliki Kostrowickiej i włoskiego oficera. W 1918 roku w Dziśnie Niemcy zorganizowali ceremonię "akcesu przedstawicieli obywatelstwa Dzisny i okolicy” do Księstwa Letgalskiego, które miało znajdować się pod opieką cesarza Niemiec, Wilhelma II, a 4 lipca 1920 w okolicy Błot Jelneńskich, kilkanaście kilometrów na zachód od Dzisny, przerwały front nacierające na Warszawę bolszewickie wojska Tuchaczewskiego...  - Dziś nielicznej obecnie społeczności katolickiej nie stać na odbudowę kościoła - kończ pan Tadeusz. - Nabożeństwa katolickie odprawia się w niewielkiej kaplicy, dobudowanej niedawno do prezbiterium świątyni.

O tych Kresach zapominamy.

Artykuł opublikowany na: http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130504/REPORTAZ/130429570


enfrdeitptrues

75. rocznica ludobójstwa

Reklama

 

Szukaj w serwisie

Statystyki

Odsłon artykułów:
2319349

Odwiedza nas 146 gości oraz 0 użytkowników.

cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online