Jan Kudła, rocznik 1925, w 1939 r. mieszkał w Wiśniewczyku niedaleko Tarnopola. Po agresji 17 września tereny te zajęli Rosjanie. W ZSRR cała rodzina była podejrzana, bo ojciec Stanisław był osadnikiem wojskowym z 1920 r. 10 lutego 1940 rodzina została deportowana przez NKWD na Syberię. Jan trafił za Ural, w okolice Świerdłowska. Karczował lasy, zbierał żywicę i mchy. - Zesłali pana za to, że był pan Polakiem, czy za coś innego? - Za samo bycie Polakiem. Gdybym coś narozrabiał, to dzisiaj byśmy nie rozmawiali - uśmiecha się. Pytanie jest zasadne, bo po wojnie Kudła został skazany na 15 lat więzienia za działalność antykomunistyczną. Zsyłka trwała ponad półtora roku. W grudniu 1942, zwolniony na podstawie amnestii, trafił do Polskiej Szkoły Junaków przy formowanej w ZSRR 7. Dywizji Piechoty w Tockoje.

I wraz z armią Andersa wyjechał do Iranu. - Byłem za młody, żeby zostać żołnierzem, ale jako junak miałem już angielski mundur. Zostaliśmy przemundurowani w Taszkencie - wspomina. Będąc w Teheranie, mógł już zostać żołnierzem. Wciąż był jednak daleko od walk. - Przydzielono mnie do jednostki eskortującej jeńców - tłumaczy. Chodzi o żołnierzy niemieckich wziętych do niewoli podczas walk w północnej Afryce. Trafili do południowej Afryki. W porcie w Durbanie jeńcy wraz z eskortą zostali załadowani na statek i przewiezieni do Halifaxu w... Kanadzie. - Płynęliśmy francuskim statkiem pasażerskim Pasteur, przystosowanym do przewozu wojsk - wspomina Kudła.- Chyba tylko w Australii nie byłem. W Kanadzie spędził zaledwie kilka dni. Tym razem na Pasteura zaokrętowali się żołnierze z kanadyjskiej dywizji pancernej. I wyruszyli do Szkocji. Teraz już w silnym konwoju kilkudziesięciu okrętów. Wszystkie bezpiecznie dotarły do Glasgow. To był 8 października 1942.  Przez półtora roku Kudła szkolił się do walki z okupantem. - Ciągle mieliśmy jakieś ćwiczenia. Odbyłem kilka kursów specjalistycznych obsługi sprzętu - opowiada i wyjmuje teczkę z dokumentami. Wśród nich jest pismo z brytyjskiego ministerstwa obrony, wyliczające wszystkie jednostki, w których służył. - Przez pewien czas byłem nawet spadochroniarzem w 1. Polskiej Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej, która walczyła później pod Arnhem. Oddałem nawet 12 skoków. Mocno nas ćwiczyli. Wśród spadochroniarzy Kudła był przez dziesięć miesięcy. Później trafił na kurs kierowców i następnie elektryków. Został przydzielony do dywizji Maczka. - Wie pan, na zachodzie służba wojskowa nie była tak ciężka, jak na wschodzie - dodaje. - Stosunek do żołnierza był inny, dbano o jego życie. Mam porównanie, bo wojna bardzo rozrzuciła moją rodzinę. Mój ojciec, jego brat i dwóch wujków służyło w I armii WP. A na zachodzie, oprócz mnie, był drugi brat ojca i dwóch wujków. Wszyscy służyliśmy u Maczka. Kudła wrócił do Polski i został wysłany w 1946 r. z misją specjalną. Jako "Ryś" zakładał komórki WiN w Wielkopolsce. Później był członkiem Polskiej Tajnej Organizacji Wojskowej. Aresztowany w 1951 r., został skazany na 15 lat więzienia.

Ze wspomnień  Jana Kudły, wyszukał i wstawił: B. Szarwiło, za:

http://www.gazetalubuska.pl/artykuly-archiwalne/art/7818227,wspomnienia-weterana-z-dywizji-pancernej-gen-maczka,id,t.html


enfrdeitptrues

 Materace dla Ciebie

Szukaj w serwisie

Statystyki

Odsłon artykułów:
2296773

Odwiedza nas 141 gości oraz 0 użytkowników.

cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online