Kresy nasze Kresy

Serwis informacyjny o kresach wschodnich

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Prośba o poparcie protestu wobec braku decyzji Sekretarza ROPWiM.

Przesyłam w załączeniu pismo jakie zostało złożone w dniu dzisiejszym do Prezesa Rady Ministrów i Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w związku z tym, że Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa od dnia 09.05.2016 r nie podjął decyzji w sprawie dofinansowania budowy pomnika Ofiar Wołynia w Lublinie. Nadmieniam, że Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa pracuje w niezmienionych realiach do dnia 31 lipca 2016 i Sekretarza ROPWiM posiadał wszelkie kompetencje aby podjąć decyzję. W związku z tym zwracam się z prośbą do Kresowian i Ludzi Dobrej Woli o pomoc w tej walce o budowę pomnika Ofiar Wołynia w Lublinie. GORACO PROSZĘ ABY W ŚLAD ZA MIOM PISMEM WYSYŁAĆ SŁOWA POPARIA MOJEGO PROTESTU NA ADRESY:

 

Relacja z protestu na Katolickim Uniwersytetem Lubelskim w dniu 1 lipca 2016

Relacja z protestu na Katolickim Uniwersytetem Lubelskim w dniu 1 lipca 2016 w 7. rocznicę nadania doktoratu h.c. prezydentowi Wiktorowi Juszczence, gloryfikatorowi ludobójców z OUN-UPA.

Protest rozpoczął się modlitwą w Kościele Akademickim KUL w intencji Pomordowanych Polaków na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich którą poprowadził o. Piotr Twardecki SJ. O godzinie 16 zgromadziło się przy głównym wejściu KUL około 60 - 70 osób którzy razem przeszli na dziedziniec pod pomnik Papieża Jana Pawła II i Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

 

Oswajanie z UPA

Reakcja neobanderowskich elit pomajdanowej Ukrainy na możliwość przyjęcia przez Sejm ustawy o Narodowym Dniu Pamięci Męczeństwa i Ludobójstwa Kresowian obnażyła ich oblicze, dotąd starannie ukrywane przez wiodące media przed polską opinią publiczną. Najpierw doszło do nacisków w Kijowie na delegację Sejmu, by Dniem Pamięci ofiar UPA ustanowić nie 11 lipca, a 17 września. Potem był skandaliczny list – podpisany m.in. przez czciciela postaci Bandery i Szuchewycza, Wiktora Juszczenkę – sugerujący nieprzypominanie o polskich ofiarach OUN-UPA i zawierający propozycję ustanowienia dnia pamięci ofiar „konfliktu polsko-ukraińskiego”[1].

 

Mit Giedroycia i koniunkturalizm rządzących elit.

Wyprawa Kijowska Piłsudskiego była składową koncepcji polegającej na uniemożliwieniu ekspansji terytorialnej Rosji na zachód poprzez stworzenie "bufora" oddzielającego ją od Polski. Poświęcenie przedrozbiorowych terytoriów Rzeczypospolitej Obojga Narodów  znajdujących poza granicami II RP miało na celu stworzenie tam państw niepodległych które od Estonii po Naddnieprze stanowiłyby bufor zapobiegający kolejnym rozbiorom. Celem politycznym miało być stworzenie przez Piłsudskiego federacji państw tworzących Bałtycko-Czarnomorskie Międzymorze. Porozbiorowa Polska która po 123 latach odzyskała niepodległość była zbyta słaba by przeciwstawić się zagrożeniom ze strony Rosji i Niemiec ale silne lokalne sojusze z nowymi sąsiadami zagrożenie takie miałoby zmniejszyć.

 

Amerykańska krytyka Ukrainy

Prezydent Ukrainy dość szczególnie uczcił 71. rocznicę zakończenia drugiej wojny światowej, czyli zwycięstwa koalicji antyhitlerowskiej nad III Rzeszą Niemiecką. Poroszenko pozdrowił w parlamencie ukraińskim „weteranów” UPA i zrobił sobie z nimi pamiątkowe zdjęcie. „Sława weteranom Ukraińskiej Powstańczej Armii, uczestnikom ukraińskiego ruchu narodowo-wyzwoleńczego, którzy po raz pierwszy byli obecni na tego typu ceremonii na tak wysokim szczeblu państwowym” – powiedział prezydent Ukrainy. Jeden z „weteranów” UPA, niejaki Petro Petrasz, powielił przy tym kolejny raz propagowane przez neobanderowców kłamstwo twierdząc, że jakoby UPA miała walczyć z okupantem niemieckim[1]. Niestety żaden poważny historyk nie potrafi przytoczyć jakichkolwiek wiarygodnych źródeł potwierdzających rzekomą walkę UPA z Niemcami. Największym sukcesem bojowym UPA – oprócz eksterminacji Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej – było śmiertelne postrzelenie w zasadzce koło Milatynia pod Ostrogiem gen. Nikołaja Watutina (1901-1944), wsławionego podczas bitwy na łuku kurskim i wyzwolenia Kijowa dowódcy 1. Frontu Ukraińskiego.

 

Niewygodna prawda

Świętowanie 27 kwietnia rocznicy powstania 14. Dywizji Grenadierów Waffen-SS „Galizien” („Hałyczyna”) jest już na Ukrainie od wielu lat nową świecką tradycją. Nie inaczej było w tym roku. Najbardziej hucznie świętowano oczywiście na zachodzie Ukrainy. We Lwowie odbył się „Marsz wielkości ducha”, zwany też „marszem wyszywanek” (tradycyjnych koszul ludowych)[1]. Natomiast w Iwano-Frankiwsku (Stanisławów) miał miejsce typowo nazistowski pochód z płonącymi pochodniami. Licznie uczestniczyli w nim członkowie Cywilnego Korpusu „Azow”, powiązanego ze zbrodniczym pułkiem ochotniczym „Azow” – taką współczesną dywizją SS-Galizien[2]. Co miały w tej sprawie do powiedzenia polskie media głównego nurtu? Nic. Nazyfikacja pomajdanowej Ukrainy jest faktem niewygodnym, więc się go w polskich mediach mainstreamowych nie zauważa.

 

Żeby zrozumieć symbol "11 lipca", trzeba najpierw coś wiedzieć.

11 lipca to dzień w którym od lat czcimy ofiary ludobójstwa dokonanego na całych Kresach. Gdyby nie sowiecki i hitlerowski system totalitarny nie byłoby okropności zwanych "Golgotą Kresów". O ludobójczych systemach totalitarnych wspomina w uzasadnieniu projektu Ustawy o 11 lipca poseł Michał Dworczyk.

W wyniku Traktatu Ryskiego z roku 1921 i ustaleniu nowej granicy wschodniej, poza granicami II RP znalazło się ponad milion Polaków, z których ok. 10% zamordowano w ramach Akcji Polskiej NKWD" przeprowadzonej w latach 1937-1938. Po wkroczeniu do Polski 17 września 1939r. sowietów, już na początku 1940r. nastąpiły fale wywózek Polaków na wschód w wyniku których straciło życie dziesiątki tysięcy Polaków. Śmiertelne żniwo zbierały zimowe transporty zwane "białymi krematoriami" w których ludzie zamarzali a ich prochy do dzisiaj roznoszone są przez wiatr i zwierzęta ponieważ trupy zamarzniętych wyrzucano z wagonów.

 

11 lipca - "Co gdzie Kiedy"

1 Lipca
Lublin


Kresowianie i Przyjaciele Kresów Wschodnich
Obrona Pamięci Pomordowanych Polaków na Wołyniu         (wobec doktoratu honoris causa KUL i UMCS  dla Prezydenta Wiktora Juszczenki)  
Dziedziniec KUL  -   1 Lipca 2016 r   godz. 1600

 

List czytelnika skierowany do pana Jarosława Kaczyńskiego

Nowa Sól   29.05.2016

Szanowny Panie.

Do napisania listu skłoniły mnie ostatnie wydarzenia związane z suwerennością. 20 maja b.r. Sejm RP przyjął uchwałę dotyczącą obrony suwerenności Polski. Akt ten należy uznać za całkiem słuszny , ale zbyt ubogi . Poruszono w nim jedynie konieczność obrony suwerenności działań władz Rzeczypospolitej przed ingerencją organów  Unii Europejskiej w wewnętrzne sprawy Polski. Nie ujęto w uchwale ingerencji w nasze sprawy polityków USA, Rosji, Niemiec oraz mediów funkcjonujących w wielu państwach, mówiących o braku demokracji w Polsce faszyzmie, antysemityzmie, polskiej winie za holokaust itp. Nie ujęto niekorzystnego wpływu prawa międzynarodowego, np. dotyczącego tzw. Ekologii, na polską gospodarkę.

 

Anulować doktorat honoris causa UMCS dla Wiktora Juszczenki.

Zdzisław Koguciuk                                                                                                    Lublin dnia 25.05.2016

Jego Magnificencja Rektor Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie Prof. dr hab. Stanisław Michałowski Pl. M. Curie-Skłodowskiej 5, 20-031 Lublin

Zwracam się z prośbą o wyrażenie zgody na spotkanie w dniu 01 lipca 2016 r o godz. 17  przy pomniku Marii Curie-Skłodowskiej znajdującym się na placu uczelni. W spotkaniu wezmą udział rodziny pomordowanych na Kresach Wschodnich, Kresowianie oraz ich potomkowie jak również miłośnicy dziedzictwa Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. Powyższe będzie miało charakter pikiety wyrażającej protest wobec zorganizowania na polskiej publicznej uczelni wyższej UMCS spotkania z Konsulem Generalnym Ukrainy w Lublinie w dniu 18 maja 2015 r,  jak również zwróceniem się do Senatu Akademickiego UMCS o anulowanie doktoratu honoris causa Wiktorowi Juszczence przyznanego Uchwałą Nr XIX-9.4/2000  w dniu 27 września 2000 r.

 

Rzeź mieszkańców naszej wsi Swojczów trwała całą noc i następny dzień

Już po wojnie, po wielu latach, odwiedziłam ciocię Zofię Hasiak, raz jeszcze, mieszkała wtedy w Łańcucie, znowu odżyły wspomnienia z czasów wojny. Opowiadała wtedy, już na spokojnie tak: „Mój mąż Jan Hasiak był podoficerem w kawalerii we Włodzimerzu Wołyńskim. Podczas działań wojennych, począwszy od 1 września 1939 r. nie zginął, ale powrócił szczęśliwie z wojny i zamieszkaliśmy u jego rodziny, a było to k. Dominopola. Po zajęciu naszych terenów przez wojska sowieckie, trochę ukrywał się u swojej rodziny, ale niedługo. Niestety miejscowi Ukraińcy wykryli go i wydali w ręce zbrodniczej NKWD, było już niemal pewne, że jego los jest przesądzony.

 

Czy Kresowianie będą mieli swój dzień pamięci...???

13 kwietnia odbyło się posiedzenie sejmowej podkomisji zajmującej się projektem Ustawy, w sprawie Narodowego Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian.

W spotkaniu udział wzięli zaproszeni na nie przedstawiciele tylko niektórych organizacji Kresowych a wśród nich żyjący jeszcze świadkowie tego, co działo się w okupowanej przez Sowietów i Niemców II Rzeczpospolitej, - Polski Kresowej.

 


Strona 1 z 101

Translate Google

Czytaj KSI

Statystyki

Odsłon : 1840136

Kto nas ogląda

Naszą witrynę przegląda teraz 70 gości 

Reklama

Logowanie